Historie z pandemii #3 - Pani Maja
Przez ostatni czas dużo rozmawiałam z wieloma osobami, które podczas pandemii nie były w stanie podróżować lub zmieniło ich się życie. Historia Pani Mai z Katowic to jednak z nich.
Pani Maja to przesympatyczna kobieta mieszkając w Katowicach. Jak sama mówi najbliższą jej osobą jest jest córka Antonina - Tosia. Tosia to jak sama twierdzę, dziewczyna - huragan. Zawsze wszędzie jej pełno. Poznałam ją lata temu, kiedy tylko w planach miała wielkie podróże i poznawanie drugiego człowieka. Udało jej się - rozpoczęła karierę jako stewardessa w jednej z największych linii lotniczych w Europie. Zamieszkała w Londynie i rozpoczęła nowe życie. Pani Maja pomimo rozpaczy za jej jedyną córką, nigdy nie stawała na drodze do jej marzeń.
W 2019 roku Tosia spędziła osiem miesięcy podróżując po całym świecie. Nie była nawet w swoim domu w Londynie, a co dopiero w Polsce. Kiedy wróciła w końcu do Anglii wiedziała, że czas odwiedzić również swoją mamę w Katowicach, z którą była w stałym kontakcie telefonicznym. Kobiety miały w końcu spotkać się kwietniu 2020 roku. Jednak wszyscy doskonale wiemy co się wydarzyło. Lot Tosi został odwołany. Pani Maja nie mogła uwierzyć - miała w końcu zobaczyć swoją córkę po roku, bez możliwości przytulenia jej. Jak sama powiedziała „nie wierzyłam, że to się dzieje naprawdę - świat stanął w miejscu, a ja nie mogłam się z nią zobaczyć, czy przytulić się do niej”.
Tosia czekała i czekała, aż restrykcje w Wielkiej Brytanii zelżeją. Rozmawiała ze swoją mamą każdego dnia. Pani Maja odliczała dni i godziny do momentu kiedy jej córka będzie mogła wrócić do domu. I tak oto nadszedł sierpień 2020. Lot Tosi nie został anulowany.
Pani Maja popędziła na lotnisko. Ile szczęścia i łez tam było, to tylko one wiedzą. Po ponad roku w końcu mogły się zobaczyć. Udało im się spędzić razem następne trzy tygodnie.
Historia tutaj się nie kończy niestety... W lipcu 2021 roku Tosia została przewieziona do szpitala z powodu ciężkości oddechu - COVID. Pani Maja bez zastanowienia wsiadła w samolot, chociaż była jej to największa fobia. Nie mogła dotknąć swojej córki ani się nią opiekować, widziały się za to przez okno. Stan Tosi jednak gwałtownie się pogorszył i dziewczyna zmarła.
Pani Maja nauczyła się żyć dalej. Pomimo, że tęskni za córką każdego dnia. „Tosia by tego chciała” - jak sama powiedziała.
Komentarze
Prześlij komentarz